Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy przybyli na nasz festyn parafialny. Wasza obecność, wspólna zabawa, rozmowy i życzliwość pokazały, że potrafimy znaleźć czas, aby być razem. To właśnie dla takich chwil warto podejmować wysiłek, poświęcać swój czas i angażować się w życie naszej parafii.
Szczególne podziękowania kieruję do wszystkich, którzy zaangażowali się w przygotowanie tego wydarzenia. Każda pomoc, każda godzina poświęcona na przygotowania i każda rzecz zrobiona dla innych ma znaczenie. Tak właśnie buduje się wspólnotę — nie wielkimi słowami, ale własnym czasem, pracą i gotowością, żeby zrobić coś również dla drugiego człowieka.
Kościół to przecież nie tylko świątynia, w której spotykamy się na modlitwie. Kościół to wspólnota ludzi. Szczególne miejsce mają w niej różnego rodzaju wspólnoty, grupy modlitewne i osoby aktywnie angażujące się w życie parafii. Ich rola nie kończy się przecież na spotkaniach i modlitwie. Ich świadectwem powinno być również to, że potrafią być razem wtedy, gdy parafia organizuje coś, co służy wszystkim jej mieszkańcom.
Nie zawsze trzeba pomagać przy organizacji, brać na siebie obowiązki czy poświęcać wiele godzin. Czasem wsparciem jest po prostu obecność. Sam fakt, że przychodzimy, że jesteśmy razem, że pokazujemy innym: to jest również nasze wspólne dzieło — ma swoją wartość.
Dlatego szkoda, że nie wszyscy zdecydowali się tego dnia być razem z nami. Każdy ma oczywiście prawo do własnych decyzji. Warto jednak pamiętać, że należąc do parafialnej wspólnoty, jesteśmy częścią czegoś większego niż własne sympatie, antypatie czy osobiste sprawy. Nie wszystko, co robimy dla wspólnego dobra, musi być związane wyłącznie z tym, co sami lubimy i z czym osobiście się zgadzamy.
Nasza wiara uczy nas przecież, że jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za siebie. Jeżeli tworzymy wspólnotę, powinniśmy potrafić wspierać dobre inicjatywy, szczególnie takie, które mają służyć spotkaniu, wzajemnej życzliwości i budowaniu relacji między ludźmi.
Nie musimy we wszystkim myśleć tak samo. Nie musimy mieć tych samych charakterów, poglądów czy sympatii. Ale warto umieć rozpoznać moment, w którym ważniejsze od własnych odczuć staje się dobro całej wspólnoty.
Mam nadzieję, że ten festyn pozostanie właśnie takim przykładem — że potrafimy spotkać się razem, niezależnie od różnic, i zrobić coś dobrego dla naszej parafii. Bo wszystko, co robimy jako wspólnota, ma sens wtedy, kiedy nie pytamy tylko: co ja z tego będę miał?, ale również: co mogę zrobić dla innych?
Jeszcze raz serdecznie dziękuję wszystkim, którzy byli z nami, wszystkim organizatorom, osobom pomagającym oraz każdemu, kto dołożył choćby najmniejszą cegiełkę do tego wydarzenia.