Modlitewnik

Modlitwa

Rozważania tajemnic różańcowych (ks. Dolindo Ruotolo)

ks. Dolindo Ruotolo
Część 1
Wstęp
Uczyń znak krzyża i odmów:

Wierzę w Boga Ojca... (na krzyżyku)

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... (za pogłębienie wiary)
Zdrowaś Maryjo... (za pogłębienie nadziei)
Zdrowaś Maryjo... (za pogłębienie miłości)

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

O mój Jezu przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.
Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie
W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł da Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!”. Wtedy odszedł od Niej anioł. (Łk 1,26-38)

Kiedy mała izba została niespodziewanie rozświetlona wielkim światłem, Maryja była zupełnie zaskoczona. Stojąc w tym świetle, anioł Boży jaśniał wielkim blaskiem. Maryja nie czuła lęku, gdyż była przyzwyczajona do obecności aniołów w Jej życiu, a jednak ten niebiański posłaniec wydał się Jej niezwykły. Nie tylko promieniał światłem majestatu, ale trwał w pełnym szacunku pokłonie, oddając Jej hołd. Jaśniał najpiękniejszym światłem, ponieważ przyniósł najwspanialszą wieść, jaka kiedykolwiek została posłana z nieba na ziemię. A mimo to wielkość jego majestatu ustąpiła teraz pokorze. Stał przez chwilę pochylony, podziwiając Maryję – arcydzieło Boga – po czym zawołał: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan jest z tobą! Błogosławiona jesteś spomię­dzy wszystkich kobiet tej ziemi. Później zamilkł i wielbił Boga, który uczynił Ją tak piękną. Ujrzał w Niej najjaśniejsze odbicie Jego nieskończonej świętości. […] Anioł promieniował samą miłością, trwając w adoracji i kontemplując nieskończony dystans między mocą stworzenia a Stwórcą. Maryja kontemplowała w tym momencie moc Boga i Jemu się oddała bezgranicznym aktem wiary. Nie musiała wiedzieć już nic więcej, nie miała potrzeby analizowania sytuacji czy konsekwencji cudownego poczęcia. Oddała Bogu swój intelekt i uwierzyła, oddała wolę i całą siebie. Otworzyła swe serce i pokochała Boga wielką miłością.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...
Nawiedzenie św. Elżbiety przez Najświętszą Maryję Pannę
W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”. (Łk 1,39-45)

Anioł dodał, że również Elżbieta, choć dotąd bezpłodna, cudownie poczęła syna i jest już w szóstym miesiącu, gdyż nie ma nic niemożliwego dla Boga. Dla Maryi był to znak potwierdzający wiarygodność sytuacji. Bóg bowiem, objawiając się i czyniąc wielkie dzieła, ma zawsze szacunek dla ludzkiego intelektu. Dzięki temu łatwiej i z pewną swobodą podtrzymywana jest pełna wiara w Niego. […] Najpierw wierzymy, a następnie wiara rozświetla nasz rozum, ponieważ tylko z góry możliwe jest oglądanie doliny i wnioskowanie o jej wysokości, podczas gdy z dołu nie da się zobaczyć dalekich punktów horyzontu widocznych jedynie z góry. Jest to kwestia wielkiej wagi: nie dochodzimy do wiary poprzez szukanie dowodów, ale możemy badać dowody, kiedy już wierzymy. Dzięki temu jeszcze bardziej kochamy, kontemplujemy i wierzymy. […] Prości święci, którzy do końca pozwolili się przeniknąć światłu Boga, mieli rozum rozświetlony tak bardzo, jak żaden z myślicieli na tej naszej biednej ziemi.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...
Narodzenie Pana Jezusa
W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. (Łk 2,1-7).

Przesłanie anioła było wyjątkowo niezwykłe, mimo to Józef przyjął je w pełnym zaufaniu wiary i z radością widział w nim spełnienie pradawnych obietnic. Doskonale zrozumiał, że został wybrany, by być opiekunem Syna Bożego i by strzec nienaruszonego dziewictwa Maryi. Słowa proroka Izajasza cytowane przez ewangelistę stały się światłem w jego duszy, a on okazał pełne posłuszeństwo Panu. […] Czytając opowiadanie ewangeliczne, możemy wręcz poczuć zapach czystości, co można wytłumaczyć tylko w jeden sposób: św. Józef poślubił kobietę będącą ideałem człowieka. Wiedział, że pełni wolę Bożą, i czekał na polecenia Pana, Jemu całkowicie się oddając. […] Ewangelista napisał, że Maryja porodziła swego Syna pierworodnego, byś ty wierzył i wyznał, że On jest Synem jednorodzonym. Dalej pisze ewangelista, że Józef nie zbliżał się do Maryi aż do czasu, gdy porodziła Syna, byś ty wierzył, że nigdy się do niej nie zbliżył i że pozostała Dziewicą, a także że Słowo Wcielone stało się ciałem za przyczyną Ducha Świętego.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...
Ofiarowanie Pana Jezusa w Świątyni
Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”. Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. (Łk 2,22-38)

Symeon całe życie wyczekiwał Odkupiciela, pocieszenia Izraela, i modlił się, by czas jego oczekiwania został skrócony. Teraz, podczas modlitwy, otrzymał od Ducha Świętego wewnętrzne natchnienie i pewność, że nie umrze, dopóki nie zobaczy Mesjasza. A jako że był już bardzo stary, zapewnienie to oznaczało, że Boże obietnice wypełnią się w niedalekiej przyszłości. I oto co zobaczył: pokora i szczerość Niepokalanej Matki były jak aureola światła wokół Dziecka trzymanego na Jej rękach. Otwartość i prostota św. Józefa były jak zapach kwiatów. Symeon natychmiast zrozumiał tajemnicę Bożego Dziecięcia i poprosił, by mógł wziąć Je na ręce, co było dla niego wielką łaską. Gdy to się stało, poczuł działanie dającej życie łaski: jego serce pałało w piersi, a Duch Święty wlał w jego umysł światło prawdy. Zwrócił oczy ku niebu i powiedział: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. Odtąd sprawy ziemskie nie zajmowały już jego duszy. Śmierć miała okazać się dla niego wyzwoleniem z wygnania. Jego oczy ujrzały Pana i Zbawiciela […]. W rzeczywistości Symeon wyznał to, kim naprawdę było Dziecię: spełnieniem Bożych obietnic, światłem prawdy dla narodów i niewysłowioną chwałą jego ludu, Izraela.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...
Znalezienie Pana Jezusa w Świątyni
Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynili Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi. (Łk 2,41-52)

Nie potrafimy sobie nawet wyobrazić tego bólu, jaki odczuwali Maryja i Józef w chwili, gdy zgubił się Jezus. Jedyną miarą ich troski jest miłość, jaką Go kochali. Przygnębieni, przeżywali udrękę i strach, że to oni sami z powodu swej niegodności mogli być przyczyną Jego odejścia. Drżeli o Jego bezpieczeństwo i przeżywali największe udręki serca. Jezus był całym ich życiem, a bez Niego przeżywali rozdarcie w swych duszach. Czym były te dni poszukiwań! Nie stracili pokoju, ponieważ byli święci, ale – można tak rzec – stracili swoje serca, ponieważ czuli, że te niemal pękły z bólu. Jezus wiedział o ich cierpieniu, ale pozwolił, aby ta straszna próba uświęciła ich bardziej i by była przykładem dla wszystkich. Jego Boskie Serce cierpiało bardziej niż oni, ale w chwili, gdy On miał właśnie rozpocząć publiczną działalność i wypełnić swe posłannictwo, konieczna była ta próba wielkiej miłości, dzięki której człowiek stał się godny tak wielką miłość przyjąć.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...

Pod Twoją Obronę...
Część 2
Wstęp
Uczyń znak krzyża i odmów:

Wierzę w Boga Ojca... (na krzyżyku)

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... (za pogłębienie wiary)
Zdrowaś Maryjo... (za pogłębienie nadziei)
Zdrowaś Maryjo... (za pogłębienie miłości)

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

O mój Jezu przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.
Chrzest Pana Jezusa w Jordanie
Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym”. Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę. Lecz tetrarcha Herod, karcony przez niego z powodu Herodiady, żony swego brata, i z powodu innych zbrodni, które popełnił, dodał do wszystkiego i to, że zamknął Jana w więzieniu. Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. (Łk 3,15-22)

Jezus przyjął chrzest, aby wziąć na siebie nasze grzechy. Uświęcił wody obecnością swoją własną, Ojca i Ducha Świętego, by te przemieniły się w obmycie dające nowe życie i łaskę. Zstąpił do wód jako nowy Mojżesz i mocą swej miłości otworzył morze miłosierdzia Bożego, a tym samym skierował spojrzenie Ojca na ziemię. Niebiosa otworzyły się i zstąpił Duch Święty w widzialnej postaci, podobnie jak zstąpił na początku świata na wody, aby dać im moc rodzącą życie. I oto uroczyście wypełniło się to, co dotąd było daleką i tajemniczą zapowiedzią ukrytą w stworzeniu: Słowo, które stało się ciałem, zeszło do wody, aby odrodzić wszystko w sobie. Duch Święty zstąpił na Słowo, które odda się w ofierze, by tę ofiarę uczynić źródłem życia, a z nieba dał się słyszeć głos Ojca, który upodobał sobie w swym Bożym Synu i umiłował Go nieskończoną miłością. Był to uroczysty moment, w którym chwała Trójcy Przenajświętszej ponownie oświeciła całą ziemię.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...
Objawienie się Pana Jezusa na weselu w Kanie
Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?” Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą!” I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!” Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli — przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. (J 2,1-11)

Najświętsza Maryja, krzątając się i okazując gościnność zaproszonym osobom, a może i mieszając wino z którymś z apostołów […], uświadomiła sobie, że tego wina właśnie zabrakło. To nie zburzyło jej spokoju. W spokojnych murach nazarejskiego domu była świadkiem wielu cudów Opatrzności, które w ukryciu czynił Jezus. Znała i kontemplowała słodycz Jego serca i to do Niego zwróciła się jednym słowem, które w rzeczywistości było modlitwą i zaproszeniem do działania. […]
Chrystus kazał sługom napełnić stągwie, a oni – sądząc być może, że woda posłuży Mu do rytualnego obmycia, i chcąc Mu pomóc – napełnili je po brzegi. Potężnym nakazem swej woli Jezus nakazał, by wodę tę skosztowali ci, którzy troszczyli się o weselne wino. Nakazał tak samo jak na początku świata, gdy jednym słowem stworzył z niczego wszystkie rzeczy i ustanowił harmonię porządku istnienia. W jednym momencie – gdy starosta miał zaczerpnąć i skosztować wodę – Jezus przemienił ją w najlepsze wino. To nie była jeszcze ta godzina, w której miał przelać swoją krew, ale już teraz chciał wskazać i zapowiedzieć tym znakiem największy cud Jego miłości. Powiedział więc nad wodą: To jest wino dla starosty weselnego, podobnie kiedyś powie nad winem: To jest krew moja, za was przelana.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...
Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia
I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszystkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A wieść o Nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących, których dręczyły rozmaite choroby i dolegliwości, opętanych, epileptyków i paralityków, a On ich uzdrawiał. I szły za Nim liczne tłumy z Galilei i z Dekapolu, z Jerozolimy, z Judei i z Zajordania. (Mt 4,23-25)

Poszedł nad morze, czyli nad jezioro Genezaret, ponieważ podążał za nim wielki tłum, a On chciał znaleźć miejsce na równinie, gdzie wszyscy mogliby się pomieścić. Ludzie schodzili się ze wszystkich stron – z Galilei, z Judei, z regionu za Jordanem, z okolic Tyru i Sydonu – a On przebywał nad brzegiem jeziora i przyjmował ich z nieskończoną miłością, widząc w rzeszach ludzi pierwociny i zalążki Jego królestwa. Tłum był tak liczny, że Jezus musiał zejść na łódkę, aby stamtąd nauczać. Przed tym uzdrowił wielu chorych i uwolnił opętanych, których do Niego przyprowadzono.

Ta scena ukazująca wiarę ludzi stanie się zapowiedzią i obrazem rzeczywistości, która nastanie w kolejnych wiekach: do Niego będą przychodzić ludzie różnych epok i kolejnych wieków Kościoła. On sam będzie ich nauczał z łodzi Piotrowej, czyli mocą autorytetu Kościoła, w którym On sam prawdziwie żyje. I w każdym wieku obecni będą także Jego przeciwnicy – jak faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ale w każdej epoce pełnej zawirowań ludzie będą odczuwali potrzebę uciekania się do jedynego i prawdziwego Kościoła, który On ustanowił jako jedyny port zbawienia.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...
Przemienienie na górze Tabor
Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!’’ Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: „Wstańcie, nie lękajcie się!” Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. (Mt 17,1-8)

Gdy Odkupiciel zaczął się modlić, cały został ogarnięty chwałą Ojca. Jego dusza, ujęta pięknem Boga, ujrzała wizję uszczęśliwiającą, a Jego ciało za sprawą Boskiego światła wypełnione zostało chwałą Boga. Niewysłowiona czystość Jego Boskiego Ciała nie stwarzała nawet najmniejszej przeszkody dla wiecznego światła, które je otoczyło, przeniknęło i rozświetliło, tak że On sam cały był w świetle i blasku. Jego oblicze stało się podobne do słońca, odbijając niewymowne piękno chwały, a szaty zostały przeniknięte wielkim światłem promieniującym z Jego ciała, wskutek czego stały się białe jak śnieg. Był to wspaniały widok, który porywa duszę, napełniając ją pokojem, radością i miłością.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...
Ustanowienie Eucharystii będącej sakramentalnym wyrazem misterium paschalnego
A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: „Bierzcie, to jest Ciało moje”. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy. I rzekł do nich: „To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana. Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w królestwie Bożym”. (Mk 14, 22-25)

W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus powiedział, że już nie będzie pił owocu winnego krzewu aż do dnia, w którym będzie pił go ponownie w królestwie swego Ojca. Tymi słowami miał otwarcie przyznać, że Jego ziemskie życie dobiegło końca, a także obiecać przyszłe zmartwychwstanie. Już nie będzie pił owocu winnego krzewu w taki sposób, jak apostołowie widzieli to do tej pory, ale będzie pił go z nimi jako Zmartwychwstały, inaugurując królestwo Boga na ziemi, co rzeczywiście miało miejsce, gdy po zmartwychwstaniu przez czterdzieści dni przebywał między nimi.
Jeśli tylko zechce człowiek zakosztować tego głębokiego i przepełnionego milczeniem życia, które obecne jest w Hostii Przenajświętszej, i zwrócić się do Zbawiciela w słowie pełnym dziecięcej szczerości, jak mocno może doświadczyć Jego obecności i jak wielkie pragnienie będzie wypełniać Jego serce, by już nigdy więcej Pana nie opuścić! […] Życie wierzącego musi być wiecznym wyznaniem wiary w tę tajemnicę, którą Kościół nazywa Eucharystią.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...

Pod Twoją Obronę...
Część 3
Wstęp
Uczyń znak krzyża i odmów:

Wierzę w Boga Ojca... (na krzyżyku)

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... (za pogłębienie wiary)
Zdrowaś Maryjo... (za pogłębienie nadziei)
Zdrowaś Maryjo... (za pogłębienie miłości)

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

O mój Jezu przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.
Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu
Wziął ze sobą Piotra, Jakuba i Jana i począł drżeć, i odczuwać trwogę. I rzekł do nich: „Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie!” I odszedłszy nieco dalej, upadł na ziemię i modlił się, żeby – jeśli to możliwe – ominęła Go ta godzina. I mówił: „Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie!” Potem wrócił i zastał ich śpiących. Rzekł do Piotra: „Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”. Odszedł znowu i modlił się, powtarzając te same słowa. Gdy wrócił, zastał ich śpiących, gdyż oczy ich były snem zmorzone, i nie wiedzieli, co Mu odpowiedzieć. Gdy przyszedł po raz trzeci, rzeki do nich: „Śpicie dalej i odpoczywacie? Dosyć! Przyszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy, oto zbliża się mój zdrajca”. (Mk 14,32-42)

Tekst Ewangelii z zaskakującą prostotą i dość lakonicznie opowiada o agonii Pana, a tym samym rozbudza w duszy człowieka głębokie współczucie i kieruje naszą uwagę na tajemnicę niewypowiedzianego bólu, jaki Pan za nas cierpiał. Była to chwila, gdy Pan, przygnieciony grzechami przeszłymi, teraźniejszymi i przyszłymi całego świata, odczuł na sobie ich ogrom. Trzy razy osłabł i prosił, by – jeśli to możliwe – Ojciec oddalił od Niego ten kielich boleści. Trzy razy, ponieważ potrójna była udręka Jego duszy: cierpiał przygnieciony grzechami ludzi, ciężarem przyszłych cierpień Kościoła i przeczuciem zbliżającej się męki. Największych zaś cierpień doświadczył, gdy zobaczył, jak ludzkość obraża Boga i jak bardzo jest niewdzięczna mimo tylu łask, jakie Bóg zsyła na ziemię. […] Agonia Chrystusa była jednocześnie ofiarą, którą złożył Ojcu z siebie samego w pełnym posłuszeństwie Jego woli – ofiarą tak wielką, że biedny umysł ludzki nigdy nie zdoła jej zrozumieć.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...
Biczowanie Pana Jezusa
A był zwyczaj, że na każde święto namiestnik uwalniał jednego więźnia, którego chcieli. Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz. Gdy się więc zebrali, spytał ich Piłat: „Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem?” Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie: „Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu”. Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik: „Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił?” Odpowiedzieli: „Barabasza”. Rzeki do nich Piłat: „Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?” Zawołali wszyscy: „Na krzyż z Nim!” Namiestnik odpowiedział: „Cóż właściwie złego uczynił?” Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: „Na krzyż z Nim!” Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: „Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz”. A cały lud zawołał: „Krew Jego na nas i na dzieci nasze”. Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie. (Mt 27,15-26)

Zanim Piłat ostatecznie wydał Jezusa w ręce oprawców na ukrzyżowanie, kazał Go ubiczować, mając nadzieję, że w ten sposób zadowoli żądne krwi tłumy, które domagały się śmierci Pana. Biczowanie było okrutną karą: człowieka przywiązywano do niskiej kolumny – tak, by był pochylony i by jego plecy były wygięte. Następnie bito go prętem lub skórzanym biczem, którego sznurki miały na końcu przyczepione kawałki kości lub ołowiane kulki. Liczba uderzeń powinna była być wcześniej ustalona, ale w praktyce pomijano ten nakaz, zwłaszcza gdy człowiek miał być skazany na śmierć. O, gdybyśmy rozumieli ciężar konsekwencji niektórych naszych grzechów, a nawet mniej poważnych wykroczeń, nigdy nie pozwolilibyśmy sobie na to, by dołączyć do grona okrutnych oprawców Jezusa. Ty bowiem, duszo chrześcijańska, będąc w ciele ludzkim, biczujesz Zbawiciela za każdym razem, gdy okazujesz swą próżność i w ten sposób występujesz przeciwko Temu, który tak bardzo cię ukochał.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...
Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa
Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę. Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać: „Witaj, Królu Żydowski!” Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty. (Mk 15,16-20)

Oprawcy wciągnęli Jezusa do pretorium, czyli wewnętrznej sali pałacu gubernatora, gdzie zgromadzeni byli żołnierze i starsi – w sumie pięćset lub sześćset osób. Następnie zdjęli z Niego szaty, które wcześniej dali Mu po biczowaniu, i okryli Go czerwonym płaszczem żołnierskim – symbolem królewskiej godności. […] Straszny był to widok, gdy barbarzyńcy bawili się, szydząc, plując na Niego, bijąc Go dotkliwie po głowie. A Jezus milczał i modlił się, by zostały wybaczone grzechy przywódców i pycha potężnych tego świata! Poddając się dobrowolnie okrutnym kaźniom, przywrócił człowiekowi koronę jego godności, a jednocześnie sam został ukoronowany jako Król Miłości wszystkich wieków.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...
Droga Krzyżowa Pana Jezusa
Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzeki: „Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: „Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły”. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym!”. Przyprowadzono też dwóch innych złoczyńców, aby ich z Nim stracić. (Łk 23,26-32)

Wydawało się, że wszystko, co tu się działo, jest wielkim zbiegiem okoliczności i zmierza do potępienia człowieka Niewinnego. Tymczasem Jezus swą najdroższą krwią wyznaczył nową drogę, którą teraz będzie przemierzać cała ludzkość. Tak jak On dźwigał swój krzyż, dając nam odkupienie, tak i my musimy go dźwigać, dopełniając w naszym życiu braków męki Chrystusa. Gdyby On nie wziął i nie dźwigał swego krzyża, jakie uczucia rodziłyby się w naszych sercach za każdym razem, gdy sami musimy przejść przez trudne sytuacje życia? I jeśli Szymon Cyrenajczyk nie pomógłby Mu w drodze na Golgotę, jak mielibyśmy się nauczyć dźwigać wraz z naszym Panem czy to nasz krzyż codzienny, czy większe cierpienia, które spotykają nas w tym życiu?

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...
Ukrzyżowanie i Śmierć Pana Jezusa
A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: „Pragnę”. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: „Wykonało się!” I skłoniwszy głowę oddał ducha. (J 19,25-30)

W chwili, gdy Zbawiciel oddał swego ducha, zasłona Miejsca Najświętszego w świątyni rozdarła się, co oznacza, że zakończyła się epoka starego Prawa, a otwarło się niebo, którego prefiguracją było dotąd Miejsce Najświętsze. Ziemia zatrzęsła się, co było znakiem odrazy do czynów popełnionych przez Żydów, a skały zaczęły pękać. Otwarły się liczne grobowce, a św. Mateusz dodaje, że po zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa widziano wielu zmarłych. Wyszli oni z grobów, które zostały otwarte wielkim trzęsieniem ziemi, po czym weszli do Świętego Miasta i ukazali się wielu ludziom, by głosić im prawdę o Boskości Pana, po czym razem z Nim w chwale zostali wzięci do nieba. […] Zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią wydało pierwsze owoce zmartwychwstania: wyzwolił z grobu wielu zmarłych świętych, a tym samym stali się oni zapowiedzią przyszłego zmartwychwstania wszystkich ludzi.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...

Pod Twoją Obronę...
Część 4
Wstęp
Uczyń znak krzyża i odmów:

Wierzę w Boga Ojca... (na krzyżyku)

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... (za pogłębienie wiary)
Zdrowaś Maryjo... (za pogłębienie nadziei)
Zdrowaś Maryjo... (za pogłębienie miłości)

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

O mój Jezu przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.
Zmartwychwstanie Pana Jezusa
A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. (J 20,1-8)

To był moment triumfu życia, które pokonało siły śmierci nad samą krawędzią wielkiej otchłani. Przemienienie ciała nastąpiło w jednym momencie, odtąd Jego ciało nie było już śmiertelne, lecz chwalebne, przeniknięte blaskiem, światłem, zapachem i oczyszczającym ciepłem Bożej łaski. Teraz już nic nie było w stanie Go zatrzymać – ani bandaże, w które został owinięty, ani grób, ani zapieczętowany kamień. Nie powstał z martwych jako duch czy zjawa, bo chwilę później pozwoli uczniom dotknąć swego Ciała pełnego mocy i chwały. Oto życie zwyciężyło śmierć! Powstał z martwych i przeszedł przez zniewalające go bandaże w taki sposób, że te – choć pozostały nierozerwane – już dłużej Go nie krępowały. Ponownie otworzył oczy pełne miłości, lecz nie po to, by wpatrywać się w ciemne ściany grobowca – Jego oczy były wpatrzone w Ojca.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...
Wniebowstąpienie Pana Jezusa
em>Potem rzekł do nich: „To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach”. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: „Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego. Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka”. Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga. (Łk 24,44-53)

Jezus pozostawił swoich uczniów w czasie ziemskiego życia, gdy umarł i został pochowany, ale pozostawił ich także po zmartwychwstaniu, gdy wstąpił do nieba. Odtąd uczniowie nie będą Go więcej widzieć jako Mistrza w postaci widzialnej i nie będą więcej odczuwali Jego obecności zmysłami. I dlatego On obiecuje im Ducha Świętego, który będzie Wewnętrznym Mistrzem, doprowadzi ich do całej prawdy i będzie ich Pocieszycielem w czasie ziemskiej wędrówki. Jest to obietnica dana im, ale i całemu Kościołowi. Im obiecuje, że wróci do nich po zmartwychwstaniu, a Kościołowi – że wróci na końcu czasów, gdy nadejdzie dzień sądu ostatecznego. Będzie to dzień ponownego rozlania łaski i miłosierdzia, dzień wielkiego triumfu, kiedy doświadczymy Jego obecności, przekonamy się o jego wielkości […] i będziemy żyć my w Nim, a On w nas. […] Jego powtórne przyjście będzie przygotowane w duchu prawdy, a nie w duchu tego świata, ponieważ w Kościele rozbłyśnie wielkie światło prawdy.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...
Zesłanie Ducha Świętego
Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku. „Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami?” – mówili pełni zdumienia i podziwu. „Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? – Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie – słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże”. Zdumiewali się wszyscy i nie wiedzieli, co myśleć: „Co ma znaczyć?” – mówili jeden do drugiego. „Upili się młodym winem” – drwili inni. (Dz 2,1-13)

Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze. A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. Paraklet oznacza obrońcę, pośrednika, pocieszyciela, orędownika, adwokata, tego, który daje impuls do działania. Dotąd Jezus był dla apostołów i dla wszystkich dusz obrońcą – bo uwolnił ich z sideł szatana, adwokatem – ponieważ był mediatorem między ludźmi a Bogiem Ojcem; pocieszycielem – ponieważ rozlewał na nich balsam swej miłości; pośrednikiem – ponieważ nie ustawał w modlitwie za nich; orędownikiem – jako Boski Mistrz; tym, który daje impuls do działania – jako nasza pomoc, nasz wzór i nasze życie. A zatem jako pierwszy Pocieszyciel, który musi odejść z tego świata i zostawić apostołów, zostawia obietnicę innego Pocieszyciela, inną Osobę Trójcy Przenajświętszej, to jest Ducha Świętego. On przebywa w Kościele i w głębi serca każdego wierzącego. On jest nowym obrońcą, pośrednikiem, pocieszycielem, orędownikiem, adwokatem, tym, który daje impuls do działania i zaszczepia nowe życie tam, gdzie dotąd zwycięskie były słabości ludzkiej natury.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...
Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny
„Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię — a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia zachowuje dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza ludzi pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje — jak przyobiecał naszym ojcom — na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki” (Łk 1,46-55)

Maryja stanęła przed Bogiem i ujrzała Go w świetle chwały, a nie tylko poznała Go prostym zrozumieniem intelektu oświetlonym światłem wiary – i wtedy cała znalazła się jakby zanurzona w oceanie wielkości, mądrości i miłości. Cała była oddana Bogu, który w swej nieskończonej wielkości pozostaje Bogiem prostym. Dlatego Maryja, by wznieść się ku Bogu, nie potrzebowała tego wszystkiego, co konieczne jest w kontemplacji – analogii, analiz, syntez intelektu – lecz zobaczyła Go w Jego prostocie, jak ktoś, kto widzi ukochaną osobę twarzą w twarz. […] Wtedy z Jej duszy popłynął śpiew miłości: Magnificat anima mea Dominum. Maryja została wzięta do nieba ze swoją duszą i ciałem. Cała Jej dusza i całe Jej serce wibrowały w rytm nieskończonych podrywów miłości. Intelekt przepełniony był światłem prawdy, jej wola bezgranicznie oddana była woli Boga, […] cała dusza Maryi stała się pieśnią uwielbienia: Magnificat anima mea Dominum.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...
Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny na Królową Nieba i Ziemi
Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. (Ap 12,1)

Jednorodzony Syn Boga Ojca, przez którego wszystko zostało stworzone, przychodzi na ziemię jako człowiek i żyje posłuszny ubogiej Matce. W niebiosach jest radością i szczęściem aniołów, a na ziemi – jako biedne niemowlę – cierpi głód i pragnienie. W niebiosach sam wszystkim rządzi, a na ziemi jest poddany Matce. W niebie Jego tron góruje ponad wszystkim, co stworzone, a na ziemi On sam owinięty jest w pieluszki i położony w żłobie. Pamiętaj, człowieku, i zastanów się, jak wielkie są dzieła Bożej łaski. Widząc tak ogromną i cudowną miłość, nie trać nadziei na przebaczenie, nawet jeśli popełniłeś wiele grzechów. Szukaj schronienia u Maryi! Szukaj przebaczenia, bo w Jej łono zstąpiło prawdziwe Źródło miłosierdzia. Pozdrawiam Ją często, klękając na kolana i mówiąc z ufną nadzieją: Zdrowaś, Maryjo, pełna łaski! Ile razy, o Maryjo, koiłaś płacz swojego Boskiego Syna, przytulając Go do swej piersi! Także dziś powstrzymaj swą modlitwą Jego gniew spowodowany naszymi grzechami. O Jezu, spójrz na tych, którzy upadli w grzechu, i za przyczyną Twojej Matki uczyń ich czystymi i godnymi wiecznej ojczyzny. Amen.

Ojcze nasz...

Zdrowaś Maryjo... x10

Chwała Ojcu...

O mój Jezu...

Pod Twoją Obronę...