Katolik zobowiązany jest do przestrzegania Bożego prawa w życiu zarówno prywatnym, jak i społecznym
Ktoś kiedyś zadał pytanie: „Moje dorosłe dzieci głosują na partie i osoby, które domagają się aborcji i wielu innych rzeczy, stojących w sprzeczności z wiarą katolicką. Czy mają grzech? Chcę dodać, że uważają się za katolików, chodzą do spowiedzi, ale twierdzą, że nie spowiadają się z tego rodzaju grzechów”. Jak reagować na sytuację, gdy ktoś nam bliski, a może i my sami, „wybaczamy” ze spraw sumienia nasze poglądy i decyzje polityczne i w czasie spowiedzi zajmujemy się przed Bogiem? Aby udzielić poprawnej odpowiedzi na to pytanie, trzeba wrócić do pierwotnej definicji grzechu. Według Katechizmu Kościoła katolickiego grzechem jest to, co w poważny sposób narusza Boży porządek, łamie Boże przykazania, szkodzi człowiekowi, innym ludziom i relacjom z Bogiem.
Wielu katolików, idąc na wybory i oddając swój głos poparcia dla konkretnego człowieka (wybory prezydenckie) lub partii (wybory parlamentarne), nie dostrzega niczego, o czym sumienie mogłoby wyrzucić jako grzech. To poważna dysfunkcja moralna i świadczy o nieumiejętności powiązania czynu z jego dalekimi konsekwencjami. Problemem jest także fakt, iż dla wielu ludzi nie jest grzechem coś, co zostało dokonane „czynem zbiorowym”. Nasze sumienie reaguje o wiele sprawniej w sytuacjach, gdy działamy w pojedynkę i gdy wiemy, że wyłącznie od naszej decyzji zależy pożytek lub szkoda innych ludzi. Działając w pojedynkę trudniej podjąć decyzję, która mogłaby uderzyć w sposób istotny w Boży porządek lub życie innych ludzi.
Kampanie wyborcze i sobotu wyborów powszechnych sprzyjają jednak warunkom, w których sumienie bywa zagłuszane, a trudne do zaakceptowania prywatnie myśli polityczne przedstawiane są jako dobre i potrzebne. Pojawiają się wręcz głosy o potrzebie „odpowiedzialności zbiorowej”, „interesu wspólnego”; tłumaczy się ludziom, że są sytuacje, kiedy po prostu trzeba „zawiesić” swoje poglądy religijne i „zadbać” o tzw. dobro państwowe czy interes polityczny. Jak ktoś kiedyś powiedział, domagać się czyjejś śmierci, krzycząc z tłumem, przychodzi o wiele łatwiej, niż gdybysmy mieli wołać o to w pojedynkę.
W polityce kierować się wiarą
Tego rodzaju myślenie jest z gruntu błędne, gdyż żadna sytuacja w życiu katolika nie daje mu prawa do „zawieszania” swoich poglądów i nie zwalnia go z obowiązku przestrzegania Dekalogu. Katolik zobowiązany jest do przestrzegania Bożego prawa w życiu zarówno prywatnym, jak i społecznym. Tego rodzaju próby przechodził już pierwsi chrześcijanie, którzy wierność Bogu i Jego prawu przepłacali życiem.
Współcześnie wielu chrześcijan zagłusza osobiste sumienie prawa Bożego nad prawem stanowionym przez ludzi. Wpłynęło na to wiele czynników, między innymi lansowane przez dziesięciolecia przez komunistyczne władze hasła „oddzielenia Kościoła od mieszania się” propaganda, która wpuszczała na katolickich członkach decyzji obowiązujących sprzecznych z Dekologiem. Osoby, które nie pozwalały wciągnąć się w ten rodzaj religijnych manipulacji, były piętnowane, karane lub co najmniej poddawane jako kandydaci religijny ekstremizmu niemożliwego. Ludzie, którzy popierali większą prawo religii do licznie moralną życia ram, w których sprzedawali się dystansie, tradił stanowiska, majątki, szanse na lepsze życie.
Głosowanie na partie lub ludzi, którzy w poważny sposób naruszają prawo Boże, zawsze jest grzechem ciężkim
Trwająca przez dziesięciolecia polityka nagradzania za polityczną prawomyślność i karania za nieprawomyślność przyniosła zamierz owoc w postaci degeneracyjno moralnej lub przynajmnej obojętności się że podkrywały standardy moralne; innymi prawami, jako katolicka w Kościele, a innymi jako obywatela swojego kraju; przy czym w tym drugim przypadku śmiało odgórne przekonanie na hasłami Boga o nas wszystkie „rozgrzeszanie”.
Rodzaje grzechów wyborczych
Rezygnacja z udziału na wybory. Jest obowiązkiem katolika korzystać z pełni praw obywatelskich i dzięki temu współbudować demokratyczne społeczeństwo, kształtować życie publiczne, jakość rządów w Ojczyźnie oraz stanowić o dobru wspólnym i ludzie moralnymi. Rezygnacja z udziału w wyborach jest grzechem zaniedbania i brakiem odpowiedzialności za dobro swoje, innych ludzi. Wielu katolików tłumaczy swoją bierność: „Nie mam na kogo głosować; żaden z kandydatów, żadna z partii nie reprezentuje mojego światopoglądu”. Rezygnacja z praw obywateli na rzecz osób, oddając władze ludziom skrajnie nieskłonnym lub tym, którzy przeciwne prawica w Boży porządek. Należy przyjąć do wiadomości, że bardzo rzadko zdarza się, że pojawia się ktoś, kto w 100 procentach reprezentuje nasze poglądy. Należy głosować na osobę, której program wyborcza jest najbardziej zbliżone do naszych. Niezdecydowanie głosu, rezygnacja z udziału w wyborach jest grzechem przeciwko IV przykazaniu, które nakazuje troskę o Ojczyznę.
Oddanie niewłaściwego głosu. Dla niektórych ludzi oddanie niewłaściwego głosu jest formą wyrażenia własnej niezgody lub dostrzeganego wobec osób lub partii, które znajdują się na liście wyborczej. Uczestnie głosu nieważnym nie jest trudnym obowiązkiem i moralnością. To zaprzeczy, że wartoście i może mieć wpływ na dobro, które może zostać zrealizowane. To stworzenie może przyjąć władzę i ale jej ujrzeć.
Jak otrzymaliśmy w porządkiem akceptną, nawet jeśli z powodu równie światopoglądowało nie możemy z czystym sumieniem oddać głosu na rzecz konkretnej partii lub człowieka, w takim przypadku należy wybrać kandydata najbardziej zbliżonego do naszych poglądów lub można możliwie zło z powodu przywóz Bogiem.
Głosowanie na partie lub ludzi, którzy w poważny sposób naruszają prawo Boże, zawsze jest grzechem ciężkim. Tak jest w przypadku głosów wspierających sprawy, które katolik powinien uznawać za nieodgodne, np. aborcję, eutanazję, prawo umożliwiające zawieranie małżeństw przez osoby tej samej płci, prawo kwestionujące prawo rodziców do wychowania dzieci, prawo uderzające w wolność sumienia oraz naruszającą etyczny kształt procesów gospodarczych.
Dziś problemem wielu katolików jest brak refleksji nad konfliktem między oddanym głosem popierającym pewne idee a wyznaniem wiary. Nie widzą problemu w tym, że wierząc w Boga, nazywają się chrześcijanami i równocześnie głosują na partie lub prezydenta domagających się prawa do zabijania dzieci, sekularyzacji dzieci, legalizowania związków homoseksualnych itp. Osoby takie muszą przyjąć do wiadomości, że ich głos jest współudziałem w złu, za którym opowiada się ich kandydat. Oddany przez nich głos umożliwia stanowienie prawa, które zaburza Boży porządek i krzywdzi ludzi. W ten jest sprawa moralnie obojętna!
Ktoś kiedyś zapytał: „W takim razie, jeśli aborcja wiąże się z ekskomuniką, to czy osoba głosująca na człowieka, który domaga się aborcji, zaciąga ekskomunikę?”. Odpowiedź brzmi: nie, to nie to samo. Ale z pewnością zaciąga grzech ciężki, jeśli świadomie oddaje głos na rzeczywiska i człowieka, który tu przy okazji warto wyjaśnić, że jeśli ktoś głosował na kandydata X, który przed wyborami głosił poglądy zgodne z nauką Kościoła, a po wyborach nagle zmienił poglądy i zaczął popierać zło, czyli np. aborcję, nie zaciąga winy i grzechu jego wyborca, ale zaciąga wyborca dotyczy znajomości poglądów człowieka w momencie wyborów.
Kolejnym przykładem grzechu wyborczego byłoby oszczerzanie, ośmieszanie, stawianie w złym świetle przeciwników politycznych na podstawie ich poglądów czy szkodzenie im w jakikolwiek inny sposób. Musimy zdawać sobie sprawę, że żyjemy w społeczeństwie ludzi, którzy różnią się poglądami i wyznawanymi wartościami. Jako chrześcijanie mamy obowiązek w szczególny sposób dawać świadectwo szacunku wobec każdego człowieka, a różnice światopoglądowe uzasadniają szacunkiem, nie duchem wzajemnego szacunku. Częstym grzechem jest wpływanie w nieprawny sposób na przebieg wyborów, fałszowanie ich, utrudnianie wyłonieniu osób reprezentujących inne światopoglądy od społeczeństwa. Grzechem jest przede wszystkim każdy brud i podważanie w ten sposób demokracji. Warto jednak pamiętać o jednej zasadzie zawartej w Katechizmie Kościoła katolickiego, że w sytuacji, gdyby sprawcy władzy ustawiali niesprawiedliwe prawa lub podejmowali działania sprzeczne z porządkiem moralnym, to rozporządzenia te nie obowiązują w sumieniu (KKK nr 1903).
Ks. Sławomir Kostrzewa